Let's go jogging! Zaproponowała mi koleżanka. Takie wyzwanie? Trudno odmówić - ba, nie można! To, że tęskniłam do uprawianego w dzieciństwie sportu, wiedziałam już od dawna. Spojrzałam, uśmiechnęłam się. Właśnie o tym marzyłam, na taką propozycję czekałam! Jak z nieba! Nareszcie, nareszcie dostałam szansę wypracowania upragnionej, zaginionej formy i poprawienia swojego wyglądu i być może psychicznego stanu. Sport może zdziałać cuda! Oczywiście mogłabym sama, ale...w grupie raźniej przecież!
Chcę sprawdzić jak bieganie wpłynie na moją sylwetkę. Taki test. Chcę się przekonać. Zaczynają się letnie wyjazdy nad morze, których i ja nie mogę ominąć. Jednak przedtem należy się w jakiś sposób przygotować. Nie ma nic lepszego niż bieganie i drobne ćwiczenia w domu!
Niestety zły los sprawił, że nie mogłam zrobić sobie zdjęcia "przed". Zrobię to jutro, aby móc porównać efekty. Sama jestem ich ciekawa. Zaczynamy?
Dzisiaj pierwsza próba nastąpiła. Trening wyglądał mniej więcej tak: szybki marsz, spacer, trucht, spacer, trucht, spacer, tru...marsz. Mimo minimalnego wysiłku - poczułam mięśnie nóg, co jest dobrym sygnałem. Dobre jest też to, że nie bolą. O to nam w końcu chodziło. Pierwszy raz, nie może powalić z nóg :D.
Let's go!